Święcenie potraw w Świecinie

Święcenie potraw w Świecinie

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Wielkanocny poranek w Jastarni nie może się obejść bez bicia w bęben. W ten osobliwy Sposób Stefan Kohnke obwieszcza sąsiadom, że post już się skończył, a zaczęło świętowanie Zmartwychwstania Pańskiego.

Bębniarz rusza już o 4 rano, by zdążyć wszystkich obudzić przed rezurekcją. Dlatego Stefan Kohnke jeździ samochodem, by obwieścić nadejście świąt na każdej ulicy. Jest to jeden ze zwyczajów wielkanocnych, jaki znany jest tylko w Jastarni.
Poranna pobudka w świąteczną niedzielę odbywała się na Półwyspie Helskim już w XIX wieku. Osiemdziesiąt lat temu członkowie nieistniejącej już orkiestry rybackiej ufundowali specjalny bęben. Służył on jastarnikom przez długie lata, później jednak gdzieś się zawieruszył. w 1994 r. Stefan Kohnke postanowił powrócić do tradycyjnego „bäblowania". Pierwszą pobudkę ogłaszał przy pomocy domowego kotła. Wkrótce odnalazł się oryginalny bęben.
- Muszę dbać o niego, by służył mi jeszcze przez długie lata - powiedział nam w środę Stefan Kohnke. - Przede wszystkim nie mogę dopuścić do zniszczenia koziej skóry, która jest naciągnięta na bęben. Dlatego w razie deszczu jeden z synów musi trzymać nad bębnem parasol.

Bębnista zapewnia, że tradycja będzie kontynuowana. Wyszkolił już synów Daniela i Sebastiana, którzy będą mogli przejąć po nim zwyczaj wielkanocnej pobudki. Wprawili się oni już w odpowiedni rytm uderzanie w bęben. Inaczej bowiem bije się na początku „koncertu”, a inaczej w dalszej jego części.

W Jastarni kultywowany jest jeszcze jeden zwyczaj. W Wielki Piątek oraz Sobotę ministranci w południe chodzą dookoła świątyni i uderzeniami kołatek zwołują wiernych na modlitwę Anioł Pański.
∨ Czytaj dalej



W sobotę na Kaszubach, jak w wielu innych regionach, wierni przychodzą najpierw do kościoła aby poświęcić potrawy świąteczne, a wieczorem na nabożeństwo wigilii paschalnej, podczas którego następuje obrzęd poświęcenia ognia. Wierni od niego zapalają świece i taki święty ogień przynoszą do domu.
- Właśnie od święconki zaczynamy wielkanocne śniadanie - przypominają wierni.

Na Kaszubach zanikł już właściwie obyczaj porannej kąpieli w rzece czy jeziorze, praktykowany przed laty w wielkanocną niedzielę. Wcześniej był to nieodzowny element świąt. Wierzono, że zamoczenie się w zimnej wodzie miało zapewnić zdrowie na cały rok.

Natomiast do dzisiaj w regionie przetrwał inny obyczaj, najbardziej zresztą lubiany przez najmłodszych. Po śniadaniu w pierwszy dzień świąt dziatwa rusza szukać wokół domu zajęczych gniazd. W nich powinny znajdować się słodycze.
- Ten zwyczaj nadal jest kultywowany na Kaszubach, także u nas w Dębkach - zapewnia Ewa Kur, która zawsze z samego rana przygotowuje niespodzianki dla swoich bliskich.

Oczywiście bardzo popularny na Kaszubach jest - jak i w innych regionach - śmigus dyngus. W wielu pomorskich wioskach zachował się on jednak jeszcze w formie mniej dokuczliwej niż polewanie kogoś wiadrem czy zrzucanie worków z wodą z balkonów. W poniedziałek nie oblewa się zatem dziewcząt wodą, lecz smaga delikatnie ich nogi gałązkami brzozy lub jałowca. Na tę wersję dyngusa Kaszubi mówią „degowanie”.
- Polewanie wodą przynieśli do nas napływowi mieszkańcy tych ziem - mówią Kaszubi. - Za okładanie rózgami przede wszystkim brały się dzieci i miały z tego wielką radość, bo od gonionych degowanych dostawały czekoladki czy inne słodkości.

Niestety zwyczaj chodzenia z rózgami od domu do domu też już zanika.

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez POLSKAPRESSE Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!